Nissanmaniaku! Prosimy o nieblokowanie reklam!    

Utrzymujemy nasze forum z małych reklam pojawiających się między postami.

Prosimy o wyłączenie blokowania reklam na naszym forum.


Dziękujemy!

Czy uturbianie mikry w garażu to dobry pomysł i dlaczego NIE? (DRUT TURBO)

Moderator: mimier

Awatar użytkownika
Matiz
aktywny forumowicz
Posty: 174
Rejestracja: 2017-03-05, 02:51
Lokalizacja: Ślunsk
Kontakt:

Czy uturbianie mikry w garażu to dobry pomysł i dlaczego NIE? (DRUT TURBO)

Post autor: Matiz » 2022-04-25, 20:34

(Witam wszystkich którzy jakimś cudem zajrzą do tak zakopanego podforum. Podrzucam wam tekst który napisałem na grupe mikrową FB, pod mocnym wpływem przekonania ludzkiego że turbine kładzie sie pod maske, wali klapą z hukiem, a gdy sie otwiera ponownie, to już wszystko jest na swoim miejscu i pompuje 1.2 bar :cool: Tryptyk dalej jest w produkcji, brakuje 3 części która sie odwleka ze względu na nagły wybuch wiosny i wzięcie sie za robote przy autach zamiast kiblowanie przy kompie)

czyli niekonwencjonalny zbiór porad dla miłosników D.I.Y STUTUtutu...

[PART1 : Kojot z Loney Tunes maluje plan na niebieskim papierze]


czołem
jako że auto jeździ pomyślałem że nadszedł czas na jakieś podsumowania "PROJEKTU" heh. Powiedziałem kiedyś że pokaże jak bedzie co pokazywać wiec chyba czas juz nadszedł.
jednak zaczne nietypowo, bowiem chciałbym żeby moje perypetie nie poszły na marne. Uczyć sie na czyichś błędach jest zdecydowanie taniej. Jak widzicie w tytule bede was próbował ODWIEŚĆ od pomysłu uturbiania. Tak kontrowersyjnie to będzie wyglądało z wierzchu, a w sednie przekaże wam moje spostrzeżenia w nadziei, że wysnujecie rozsądne wnioski. Mam uknuty taki termin "subarowi marzyciele"- są to ludzie którzy traktują auta marki subaru jak świetego Gralla, jak najlepsze auta świata, jak ikone która można stawiać na równi ze Skyline-em (niektórzy nawet z supersamochodami typu lambo) Pozbawione wad. NIE- tak nie jest, a ich światopogląd jest często kreowany przez papke marketingowo-medialną, czyli zdjecia Colina lecącego Imprezą na hopie lub Bugeye domykający licznik w nfs underground. Czemu o tym wspominam? Bo bardzo podobnym gatunkiem jest turbo/tuningo marzyciel. Osoba która coś widzi, coś chce ,ale nie wie jak to ugryźć. Nie zna drugiej strony medalu. widzi same zalety które nie dopuszczają nawet mysli o wadach. Na pewno widzieliście taki przypadki w różnych miejscach internetu, najczesciej na forach.
Moim zdaniem najbardziej jest to napędzane idealnymi, wysokobudżetowymi projektami tuningowymi które podtyka nam internet. Sam sie łapie na tym zaglądając na speedhunters lub oglądając chociażby komercyjne programy typu "gas monkey" czy nawet rodzime kup i zrób. Cos takiego niesamowicie ładuje żeby zrobić coś podobnego. Ale nie widzimy zaplecza, nie widzimy maszyn które zostały użyte (tokarki, frezarki CNC... a większość z pytających na grupie o te rzeczy nie ma nawet dostępu do spawarki) Zeby zamknąć ten wstęp klamrą- NIE, to nie wygląda tak w tych programach i na speedhunters. a takie przedsięwzięcie to mozolna praca i techniczne kłody rzucane co chwila pod nogi. To nie Juiced, gdzie dokupując prototypowy filtr powietrza moc wzrasta z 130 na 220KM. Dlatego być moze będziecie odnosić wrażenie że próbuje podciąć skrzydła tych wspomnianych marzycieli. To nie tak- chciałbym żeby w końcowym rozrachunku tych marzycieli nieco sprowadzić na ziemie, zmusić do refleksji i przemyślenia pomysłu. A tych twardo stąpających podbudować i pokrzepić jezeli nie sa pewni swoich pomysłów. Być moze przekonac do ruszenia z ryzykownym dla nich projektem.
Dla mnie to przede wszystkim frajda, pisałem wam to wielokrotnie ,że moja micra to złom kupiony dla frajdy. "zero fucks given". Poligon doświadczalny. Tak więc ludzie traktujacy swoje mikry z pietyzmem mogą poczuć sie nieco poruszeni tą serią. Moje zdanie nt mikry jest dosyć osobliwe: to wspaniale, trwale mechanicznie auta, bardzo je lubie od kiedy kupiłem TommyKaire M13 w Gran Turismo 2 i kosiłem znacznie mocniejsze wozy. Ale to zawsze bedzie wózek na zakupy ktory aktualnie dobił do dna cenowego i płynie szerokim strumieniem w kierunku złomowiska. I ja rozumiem że ktoś kocha ten model i jest w stanie wpompować w niego kupe kasy. Ale ja nie. Sorry ale na tej lini sie nie dogadamy. Szanuje wasze podejście, rozumiem wasze upodobania ,ale niestety będziecie musieli jakoś wytrzymać moje. Tak jak wam wspominałem- moja mikra powinna zaraz po kupnie trafić do zgniatarki, tak więc moim zdaniem nieźle trafiła. Nie wierze że ktoś inny zdecydował by sie wstawiać podłoge....
Także ogólnego ducha "PROJEKTU" macie nakreślonego. Przejdźmy do bardziej technicznych spraw.
cały projekt bazuje na ciekawym koncepcie, mianowicie "rób najlepiej jak Ci sie uda w granicach wyznaczonych kosztów". Czyli balansowanie na granicy druciarstwa i profi. Oznacza to wiele czytania jak co działa, jak co zrobić zeby nie kupować (bo w przypadku micry prawie nie ma aftermarketu ,albo jest przesadnie drogi) Taki projekt to przede wszystkim nauka. Powinien być poprzedzony odpowiednim przygotowaniem. Kolejny raz odwołuje sie do ludzi którzy "wiedzieli w TV jak przykrecili turbine do kolektora i auto było uturbione. Też chce skoro to takie proste" Ktoś taki powinien dostać kopa takiego, aby na końcu lotu wylądować z nosem w książce 😛 albo chociaż forum, albo nawet, zaskocze was- encyklopedii tuningu która pojawiała sie w każdym numerze magazynu GT w złotym okresie tego pisma. Bardzo fajnie opisane najbardziej podstawowe podstawy z podstaw, dobre wprowadzenie do tematu gdy nie wie sie nic.
Potem: plan działania. Chyba każdy projekt zaczął sie od tego, że leżało bezpańskie turbo. Albo: kupilem na złomie turbo i uturbie micre. Romantycznie, ale niestety nie dokońca prawidłowo.
Musicie wiedzieć że układ turbo sklada sie z wielu podzespołów. I czasem są to elementy dosyć zaskakujące, gdy -jeżeli o nich nie wiecie- mogą stanowić nie lada problem w trakcie rozpoczętej pracy. Już nie mówie i wymianie wtrysków na większe ,ale (pierwszy przykład z moich perypetii) czy nowicjusz jest w stanie przewidzieć ze prosta wymiana wtrysków zrodzi kolejne problemy?
Jeżeli bedziecie działać po omacku to wasza przygoda z uturbianiem zamieni sie w katorge i studnie na pieniadze. Trzeba mieć do tego odpowiednie podejście i kolejnej kłody pod nogi nie nazywać: kłodą pod nogi, tylko "tematem do rozwiązania" To bardzo pomaga. Im lepszy plan tym mniej was zaskoczy. Jest to też ważne przy kosztach. kupowanie części na oko to prosta droga do wywalenia wywrotki kasy w błoto.
Nastepnie dochodzi chyba najważniejszy, ale taki, kurde, fundamentalny problem (pomijam chwilowo sztampowe "zadaj sobie pytanie po co ci turbo w mikrze")
Zrobie to sam, czy komuś zlece? A moze pól na pół?
Kolejny raz przychodzi kwestia podejścia- łatwy sukces okupiony odpowiednią kasą, czy wyboista droga zakończona ogromną satysfakcją? Osobiście- nie wiem czy bym ruszył takie coś gdybym był warsztatem tuningowym. Do mikry nie ma "kitów" (są, ale pomijamy je ze względy na koszty). Utrbianie bez kitu to katorga, o czym już wspominałem. Jeżeli liczycie że każdy warsztat przyjmie was z otwartymi ramionami na hasło "siema, chce uturbić mikre, mam tylko turbine i IC, dacie rade nie?" to musicie zweryfikować światopogląd. Nikt nie chce zablokowac sobie podnośnika na 2 tygodnie, bo w tym czasie zarobi 3x wiecej na wymianach oleju u zenków i mirków w 1.9tdi... Także może nawet sie okazać, że nie bedzie dylematu "gdzie mi to zrobią taniej", tylko "czy w ogóle mi to gdzieś zrobią?". Coś z czym od lat borykam sie w temacie obróbki skrawaniem, frezowaniem, cnc itp usługach. Nikt nie chce sie podjąć fuchy.
Gdy już wybraliśmy droge "zrobie sam" to jest kolejne, moim zdaniem najważniejsze pytanie pod względem ciecia kosztów, czy nawet bardziej- finalizacji projektu w ogóle: ile moge zrobic sam?
Kluczowa rzecz w utrzymaniu w ryzach projektu turbo w temacie finansowym: musicie wiele rzeczy umieć zrobić sami. Ideałem jest zrobić WSZYSTKO samemu. Dla mnie jest to rodzaj samodoskonalenia, chciałbym żeby inni ludzie tak to traktowali. Gdy nie umiesz szlifować szlifierką, spytaj sie jak sie nią posługiwać, weź do rąk sie uczy. Gdy nie wiesz z jakiego metalu robi sie kolektory- poczytaj, dowiedz sie i działaj. Wiedza przyswojona z własnej woli jest najlepsza, taka nauka nie męczy. "exp. sam sie nabija".
Jeżeli nie czujecie klimatu "klucza i smaru", a chcecie po prostu mieć turbo mikre, i wydać jak najmniej to taki stan rzeczy jest z góry skazany na porażkę. Musicie mieć troche zapału do zrobienia czegoś samemu.
Zapał musi być poparty też garścią umiejętności manualnych oraz czysto mechanicznych.
Już starając sie przejść z tego oratorskiego tonu do konkretów:
pomijam cięcia, wiercenia, i inne podstawowe czynnosci, to chyba oczywiste.
ale
Musicie umieć spawać i mieć dostep do spawarki. Bez tego ani rusz. Dopasowywanie turbiny, budowa kolektora, przewidywanie poprowadzenia przewodów, spływu, chargepipe-ów musi być wykonane w spokoju i byc poprzedzone wieloma przymiarkami. Zlecanie takiej mozolnej fuchy komuś to ,po pierwsze straszne świństwo, po drugie- skończy sie dziwnym kombinowaniem z prowadzieniem rurek i innych ważnych dla turbiny podzespołów. I to w najlepszym razie. Nie zdzwie sie jak po takim spawaniu "na oko" wyjście zasilania będzie patrzało prosto na kolanko kolektora, a turbina opierała sie o bagnet.
Wspominałem o planowaniu? To pierwszy namacalny przykład jak wiele jest składowych i jak wiele może kosztować pominięcie jakiegoś szczegółu.
I to jest tez dobre zilustrowanie wspomnianego wczesniej "najbardziej profi jak sie da" ,oraz "planowania". Planowanie zawiodło, mamy wtope. Droga profi to wróćić do stołu kreślarskiego. Przespawać kolektor. Gdy wybierzecie droge drutu w takim kluczowym momencie, czyli dajmy na to, machniecie ręką i zrobicie przewód smarowania turbiny 2mm od kolektora to mam gotowych pare scenariuszy. Najbardziej pozytywny czyli przewód pęka, turbo nie ma smarowania i zaciera sie ,ale w pore gasicie silnik unikając zatarcia także motoru. W drugiej ręce- całkowite fiasco i pech: gdy rozgrzany olej tryska na kolektor i zapala sie cała micra.
Dalej, co jeszcze potrzeba i pokrewne zagadnienia:
Umiejętność planowania przestrzennego. Rozplanowanie pod maską to kolejna ważna sprawa. Często trafiają sie "martwe koła" czyli: Musze rozplanować jak polecą rury z powietrzem-> ale jak moge zmierzyć jak nie mam IC? -> musze kupić jakiś IC-> ale jaki mam kupić IC gdy nie wiem jaka bedzie srednica rur? -> musze najpierw kupić rury czy IC? [kupuje i rury i IC jednocześnie] KUPIŁEM RURY I IC, ALE KRÓCIEC IC PATRZY W ZŁĄ STRONĘ. To sa chyba najtrudniejsze sytuacje. Czasem trzeba zaryzykować. Kupić któryś element jako pierwszy ze swiadomością, że gdy dołączą do niego kolejne- przestanie pasować. To jest ta katorga uturbiania bez kit-u o której wspominałem i pewnie wspomne jeszcze wielokrotnie...
Dobra znajomość własnego auta- to też moze sie przydać. Wiedza co można odpiąć, gdzie uważać, no i fundamentalne: co do czego służy- są niezbędne przy takiej robocie. Zabieranie sie za uturbianie gdy sie nie zna podstawowych podzespołów to moim zdaniem abstrakcja która nie ma racji bytu. Pierwszy z brzegu przykład? Musisz wiedzieć że wydech nie może lecieć zaraz koło "dupki" alternatora, bo temperatura stopi Ci regulator napięcia. Czyli temat pod tytułem "najszczersze dobre chęci nie wystarczą gdy nie ma wiedzy"
Auto przestaje być daily. I nie chodzi tutaj o to, ze mikra bedzie taka mocna jak dragster i nie da sie jeździć płynnie w ruchu miejskim. Jeżeli liczysz, że uturbisz mikre w tydzień, moze jeszcze nawet bez brania urlopu w robocie, tylko z doskoku po pracy, to HAHA nie, nawet nie bierze takiego planu pod uwage. Przestaje być daily, czyli auto bedzie kiblowało z rozbebeszonym przodem na kanale, niewiadomo jak długo. Kolejna moja rada- lepiej brać pod uwage najgorszy scenariusz i sie mile zaskoczyć, niż najlepszy i na każdym kroku niemile rozczarowywać.
Łączy sie to też poniekąd z innym zagadnieniem które już kiedyś troche podgryzałem i wspominałem. Moim zdaniem gdy chcesz robić takie projekty to musisz:
-nie mieć dziewczyny
-nie mieć dziecka
-najlepiej jeszcze mieszkać z rodzicami.
Może jeszcze jestem za młody na takie życiowe rady, ale moim zdaniem utopienie łap w taką fuchę gdy dziewczyna pyta sie gdzie jesteś/ dzieciu pyta sie gdzie jest tatuś, to krzywda wyrządzana drugiej osobie. W długoterminowym rozrachunku (a takie projekty mają tendencje do rozwlekania sie w nieskończoność) doprowadzi do sytuacji, że prócz stresów związanych z problemami z uturbianiem dojdą problemy ze związkiem. Jest druga opcja- możecie mieć serce z kamienia i nie zwracać uwagi. Ja niestety tak nie potrafie, dlatego zdarzają mi sie przestoje... nawet pół roku?
spodziewaliście sie poradnika uturbiania, a wyszedł pseudo filozoficzny bełkot heh? Moim zdaniem jest równie ważny co sama robota. Pierwszy etap, gdzie jeszcze mało co robimy rękoma, a dużo głową. Jest jeszcze czas przemyśleć, rozrysować ponownie. Nic jeszcze nie kupiliśmy, może nawet warto rzucić tym w diabły? Na tym etapie to jeszcze nic nas nie kosztowało, a taką decyzje bedziemy rozpatrywać nie jako wywieszenie białej flagi, a przejaw zwycięskiej roztropności?
Mam nadzieje że seria wam sie spodoba, liczę że zamknie sie w 2-3 odcinkach=postach. Nastepne bedą juz bardziej skupione na faktycznej mechanice. Z góry przepraszam za literówki i interpunkcje, jest 2:58, przejrze co podkreśliła mi korekta i wrzucam wam żeby już wisiało do czytania, nie wiem kiedy znów uda mi sie zasiąść. Wrzucam wam praktycznie na gorąco, bo nagłe przypływy weny są najlepsze.
Jeżeli nie wiecie czego sie spodziewać dalej to mały glimpse: Moja Micra jest uturbiona sposobem garażowym, NIE ma przeprogramowanego komputera/ piggybacka, może dalej jeździć na Pb95 bez butowania (z butowaniem też ,ale nie uprzedzajmy faktów) dmucha max 0.2-0.3bar i przy delikatnym obchodzeniu sie z gazem pali ok litr wiecej (8litrów/100) Jest to stage zero, czyli auto ma sie toczyć do pracy iz powrotem i ledwo co dmuchać, bo układ paliwowy nie wydala. W sumie wyszło stage zero+, bo da sie jeździć z boostem pomimo seryjnej pompy paliwa ,ale to juz jest granica wydolności układu.
Czy tak to sie powinno robić? NIE.
Czy było łatwo? NIE.
Czy jest fun? TAK!
Zatem do ponownego przeczytania i Pozdrowienia!


----------

[PART2: junkyard turbos are the best- change my mind]
Wielokrotnie czytałem takie historie i u mnie też tak było. Leży turbina, bierzesz do ręki zaczynasz sie zastanawiać... nad głową ta chmurka z pytajnikiem jak w Wormsach... bardzo szybko zaczynasz ignorować pewne istotne elementy mimo ,że o nich wiesz, zawężasz sprawe do "łee, to tylko uspawać kolektor, wywiercić spływ i gotowe. Aha i wężyk do oleju dorobić i załatwione". Już widzisz jak jedziesz uturbionym własnoręcznie autem.
Z resztą- we wspomnianym już wcześniej magazynie GT wielokrotnie była do przeczytania taka historia. "Właściciel zdecydował sie sa uturbić swego seja". Zazwyczaj juz w następnym akapicie czytaliśmy "kosztowało go to JEDYNIE wymiane silnika".
W moim przypadku iskrą była turbina KKK K03 leżąca sobie po wymianie silnika w klasie A. Jednak praktycznie natychmiast po zasianiu turbo-ziarna pojawiły sie wątpliwośći... W168 diesel ma czerwone pole zaczynające sie.... ledwo przy 4500rpm! Pomyślałem sobie "kuźwa, jak ją pokręce do 7000 to sie mocno zdziwi". Zmierzam do tego, iż wielokrotnie czytałem ze turbiny z małych diesli NIE nadają sie do uturbiania benzyniaków. Pamiętajcie, że produkcja rdzenia turbiny to bardzo zegarmistrzowska robota i raczej nikt nie robi to niewiadomo jak wielkiego zapasu materiałowego. Bo i nie ma jak- to element który musi być wylajtowany do granic rozsądku, bo jego zbytnia solidność wpływa negatywnie na działanie urządzenia.
I jezeli przyjąć moment dotknięcia turbiny K03 za poczatek "projektu", to tutaj pojawił sie pierwszy długi przestój. Działałem w temacie, zbierałem cześci, ale miałem z tyłu głowy, ze turbina sie nie nada. Drugim aspektem była jej wielkość.
Otóż. Pewnie znacie róznice miedzy PB a ON ,a konkretnie słynne powiedzenie "gdzie diesel kończy tam benzyna zaczyna". To kolejna czerwona lampka która sie oświeciła. Mała turbawka ma to do siebie że wstaje bardzo szybko (nisko). Niby fajnie mieć boosta od samego dołu. Jednak jest jeden powazny problem- układ korbowo tłokowy benzyniaka (tymbardziej seryjny!) nie jest przystosowany do takiego obciążenia od niskich obrotów. Benzyniaka lepiej przegonić niż dusić na wolnych, to jest fakt znany. Rozpędzić te wirujące masy. Gdy dołożymy mu teraz turbo które dodatkowo utrudni mu zbieranie sie z dołu i doda dodatkowego stresu układowi korbowo-tlokowemu to sytuacja robi sie nieciekawa.
Zanim została odkręcona jakakolwiek śrubka moja cierpliwość została nagrodzona. Skracjąc kolejny przydługi opis: Probe GT. I gen. Leżało na zaprzyjaźnionym złomie. Zero zainteresowania, nikt nic nie szabrował. Brak zapotrzebowania na części- pewnie wszyscy jego bracia już dawno skończyli pod prasą, a polski fanklub liczy 2 osoby. Ktoś tam wyjebał szybe tylną. Kopali jak psa. Mijałem go wielokrotnie w ramach wojaży Złombolowych za częściami i wyglądał coraz gorzej. W końcu któregoś dnia buda Probe lezy na kupce do huty. Gadka szmatka z Jackiem, nie wiem co mnie tknęło żeby spytać sie o silnik.. "Silnik już w kontenerze, luzem." Panie Jacku ile za turbo?
tym sposobem za 50zł i w 15 minut ze względu na bajeczny dostęp gdy silnik by poza komorą, stałem sie posiadaczem turbiny IHI RHB5 VJ11. Turbina z silnika 2.2 o mocy 140km przy chyba 0.8 bar. Czemu sie tak rzuciłem? Po pierwsze dawca był benzyniakiem, czyli ktoś w trakcie projektowania przewidział gonienie silnika w okolice 8000rpm. Po drugie symboliczna moc w stosunku do pojemności silnika wskazywało, że turbinka bedzie mała, ale jednocześnie odpowiednio za duża do pojemności 1.3. No i najważniejszy aspekt czyli chłodzenie wodą. Dlaczego? Z paru powodów, ale chyba najważniejszym jest wspomniane wcześniej zastosowanie sie do porad nt. unikania turbin z samym olejem (czyli z diesli). Dodatkowo brak konieczności kombinowania z dokładaniem chłodnicy oleju, której wybitnie nie chce mieć w aucie ze względu na strach przed rozszczelnieniem układu i zatarcie silnika przez głupie uszkodzenie przewodu.
W tym momencie trzeba też wspomnieć że musicie wybrać docelową turbine przed spawaniem kolektora. Przesiadka będzie upierdliwa, bo poza inną flanszą trzeba pamiętać o innych króćcach, spływie oleju, czy nawet takiej błahostce jak opieraniu sie nowej turbiny o jakiś przewód czy blok silnika. Cały czas pamiętamy że tniemy koszty tak? Więc kolejne spawanie kolektora -nie z powodu eksplozji poprzedniej turbiny, a tylko z powodów zmiany koncepcji -to sytuacja której nie chcemy.
i tu już chyba mozna przejść powoli do opisu wdrażania planów w życie. Wydaje mi sie że warto zrobić dokładny spis części których użyłem oraz porównać go z ogólnikowymi, zazwyczaj rzucanymi na forach dla zniechęcenia pytającego listami części niezbędnych do uturbienia. Otóż chciałbym zrobić dokładny, JESZCZE BARDZIEJ zniechęcający opis zawierajacy te wspomniane w poprzednim odcinku "elementy których nie bierzecie nawet pod uwagę" jeżeli coś bedzie wymagało szerszego opisu, bedzie zaraz pod spodem. To co, spróbujmy. W nawiasach koszty które poniosłem, ciekawe ile to wyjdzie... [tradycyjnie zaokrąglam w góre]
1. Turbina. [50zł] Oczywistość. Jej osiągi, wielkość decyduje o późniejszym przeznaczeniu auta, osiąganej mocy, przydatności w codziennym użytkowaniu itp. itd. Bardzo ważna sprawa i wspomniane we wstępie użycie danej turbiny dlatego, że LEŻY na półce, a nie dlatego że PASUJE jest złym pomysłem
2. Intercooler [jakbym trafił za pierwszym razem to 50zl]. Moim zdaniem przy cenie tego podzespołu układ pozabawiony IC jest bez sensu. IC jest naszym sprzymierzeńcem w walce ze spalaniem stukowym którego wystąpienie niebezpiecznie przybliżamy przez fakt dmuchania większej ilości powietrza naszą turbiną. Mam nadzieje, że już wiecie czym jest AFR i że dając boostu musicie dać też paliwa. To jedno zdanie to już maksymalny koncentrat minimalnego progu wiedzy którą musicie mieć jeżeli sie za to zabieracie.
Ten prosty element przysporzył mi nie lada problemów, głównie przez moje niedokońca konieczne, przesadnie ambitne założenie, aby zaprojektować możliwie jak najkrótszy układ rur. Jest prawidło tuningowe iż długie rury turbo zwiększają laga. O tą kwestie też było wiele sporów, ale moim zdaniem przy układzie soft turbo efekt może być widoczny. I tym sposobem wpadłem we własne sidła, bo zamiast wybrać pierwszy lepszy pasujacy intercooler i dać minimalnie dłuższe rury, próbowałem dopasować IC do założonego wcześniej usytuowania podzespołów. Punkt był na tyle ważny dla mnie ,ze w sumie nawet usytuowanie turbiny było temu podporządkowane. Jak oglądacie turbo micry w necie to prawie każda ma setup top mount, czyli turbina nad kolektorem wydechowym, prawie dotyka maski.
Ja nie za bardzo opcjonowałem za tym- nie dość że bedzie wypalać lakier maski to podnosi środek ciężkości auta (oraz minimalnie wysuwa do przodu). Ja wybrałem usytuowanie low mount, czyli turbina pod kolektorem, możliwie jak najniżej, ale z zachowaniem grawitacyjnego spływu oleju do miski.
Wracając do IC- tutaj jeszcze musze wtrącić, że długo był brany pod uwage setup vertical front mount Intercooler, czyli IC z wlotami na dole i na górze, czyli jakby zwykły IC postawiony w pionie. Tam gdzie micry bez klimy mają miejsce obok chłodnicy. To już było skrócenie rur do granic możliwości. Takie ustawienie fabrycznie ma np. Chlysler voyager CRDi. Zostało to zarzucone po relokacji alternatora (o tym póżniej) gdy wylot IC okazał sie patrzeć prosto na alternator. Dodatkowo rura ze schłodzonym powietrzem musi lecieć nad rozgrzanym silnikiem. A przy tak druciarskim podejściu zależy nam żeby utrzymać temperature na jak najniższym poziomie
Okolice intercoolera to chyba największe "butowanie sie" całej budowy. Także najbardziej bezsensownie wydana kasa, ponieważ był problem z znalezienia IC o idealnym wymiarze przy jednoczesnym odpowiednim skierowaniem wylotów. Spowodowało też problemy z...
3. rury doładowania. [zapasy własne zero zł + ok 80zł za kolanka z netu) Tutaj akurat druciarze mają ogromne pole do popisu. Rynny, kibelrury, kolanka gumowe z 1.8 TDCi, sztywne rury z renault dci, fragmenty rur sztywnych układu chłodzenia (sic!) wszystkie chwyty dozwolone i prawie wszystko działa tak jak powinno. Dmuchamy ledwo 0.6 bar max, więc praktycznie nie musimy sie martwić że jakaś rurka pęknie na szwie itp. Jak sie uprzeć ten element da sie zrobić praktycznie za ZERO złotych. Jeżeli pracujecie na warsztacie, to kolanka i łaczniki gumowe trafiają sie lada chwila. Ja mam połowe układu połaczonego na rurach z Trafica III (x83) który ma tendencje do wybuchania rury łączącej turbo z intercoolerem, Wycinacie pęknięty fragment i macie dwa silikonowe kolana 90', w tym jedno ze zmianą średnicy. Rura spływowa rynny, plastikowa, castorama- powiecie debil, a jak powiem, to zważ taką samą rure z nierdzewki a potem tą rynne. Gdy bijesz symboliczne 0.5bar nie musisz mieć rur znoszących 200bar. Jedynie pozostaje kwestia czy nie bedzie Ci wstyd otworzyć maski 🙂
Co było problemem? problemem było zbyt bliskie usytuowanie wylotu turbiny do wlotu ic. Jednak silnik w trakcie jazdy szarpie sie w te i wewte. Nie możecie tego zrobić na sztywnych rurach. I akurat w tym miejscu mój układ ma bardzo mało elastycznych przewodów które są niezbędne. Zapamiętajcie, że w miejscach gdzie jeden króciec jest na silniku (ruchomy) a drugi przykrecony do budy (nieruchomy) to połączenie musi być elastyczne. Dramatu dopełniło przewidywane miejsce na... 4. zawór blow off [150zł] chciałem umieścić go jak najdalej od przepływki. Dlaczego tak? Najkorzystniej jest umieszczać zawór jak najdalej od przepływki/MAP, bo zmniejsza to prawdopodobieństwo świrowania tegoż czujnika w trakcie upuszczania powietrza przez BOV. ECU niektórych aut dostają pierd**ca gdy powietrze ucieka z układu i dolewają paliwa przy PSSZZzzz. Np... Subaru impreza jest znana z tego, że po zainstalowaniu BOV zaczyna palić 30 zamiast 20 litrów na 100.
Co ciekawe ten element NIE jest niezbędny. Możecie nawet nie mieć w cale. Zaślepiony DV był kiedyś nazywany Pidgeon Mod. Opatentowali to ludzie chcacy mieć dźwięk jak w rajdówkach WRC z okolic 2000r. Zobaczcie jak moda kształtuje doktryny... kiedyś jak ktoś spytał: a czemu masz bov? BO TO GWARANTUJE DŁUGOWIECZNOŚĆ TURBINY. Dzisiaj: czemu NIE masz bov? BRAK BOV NIE USZKADZA TURBINY! O CO CI CHODZI, CO SIE CZEPIASZ!. Po prostu zmienił sie dźwięk którego wszyscy pożądają i zmieniła sie też śpiewka która go tłumaczy.... kiedyś to było PSSSZZZzzzz. dziś jest STUTUtutu...
Prawidłowo "wg sztuki" powinniście mieć zawór typu DV (diverter valve) zrobie szybką ściągawke, bo ludzie mają z tym problem:
DV- zazwyczaj występuje jako fabryczny, zawór upustowy w obiegu zamkniętym, czyli nie upuszcza do atmosfery, nie robi pssszz... upuszcza powietrze do rury dolotowej między filtrem a turbiną.
Recilculation BOV - to samo co powyżej tylko aftermarketowe, przystosowane do większych ilości powietrza (czyli jak ktoś ma Supre 600km ,ale nie chce robić psszzz...)
BOV, Blow off valve, zawór uspustowy- Słynny zawór który upuszcza do atmosfery i robi Pszzz...
Pidgeon Mod- zaślepienie otworu DV, turbo cierpi, ale za to jaki dźwięk!
hybrydowy BOV- Zawór który upuszcza w trybie recyrkulacji, a gdy ilość powietrza przekracza pojemność układu, upuszcza nadmiar do atmosfery.
Mitsubishi S.A.S -ciekawostka, zawór upustowy który upuszcza boost do wydechu, podtrzymując obroty turbiny. Czyli rodzaj systemu anti-lag. Bardzo zmyślne ,ale ludzie w cywilnych evo zazwyczaj sie tego pozbywają....
5. jak już zaczęliśmy o zaworach to natepny jest Wastegate. [w cenie turbiny] Ten punkt praktycznie pusty, bo wszystkie turbiny które nas interesują beda miały wbudowany wastegate. Problemem bedzie raczej ustawienie go na na nasz minimalny boost- 0 do 0.5 bar, ale o tym będzie później. Pisze, bo ludzie często mają problem z rozróżnieniem i nazewnictwem. Wastegate to zawór upustowy po stronie spalin. Nie dopuszcza żeby żeby wasz turbina rozkręciła sie ponad miare i eksplodowała. Zawór wastegate NIE robi PSzzzz...
chyba że...
screamer pipe- rozwiązanie stosowane w mocno wysilonych silnikach. Aby nie zaburzać strumienia spalin, wastegate otrzymuje... osobą rure wydechową! Przez niektórych pożądanym efektem ubocznym jest charakterystyczny szum w trakcie jazdy na doładowaniu. Stosuje sie to tylko przy zewnetrznych zaworach wastegate. W przypadku naszego soft turbo te zagadnienie nas nie dotyczy. Do takiego zaworu robi sie osobny otwór w kolektorze. Jako ciekawostke dodam ,że środkowa rura wydechowa w Ferari F40 to właśnie screamer pipe.
6. kolektor wydechowy. [50zł]Tutaj skala jest bardzo szeroka- moża zarówno zrobić to mega druciarsko, jak i zrobić to na prawde porządnie w rozsądnych kosztach. Kolektor prawie zawsze będzie customowy, jeżeli stać was na Gizfaba lub legendarny HKS, to prawdopodobnie nawet nie czytacie tego artykułu.
jak najbardziej profi jak sie da, to w tym przypadku flansze wycięte CNC + kolektor typu baran pospawany z kolan hamburskich dostępnych np. na allegro. Z kwasówki lub nierdzewki- jeżeli pospawacie to z argonem to nie bedziecie sie musieli wstydzić efektu końcowego. Szacunkowy koszt, zawyżamy w góre: Flansza kolektora i turbo 100-150z ł, kolanka inox- 25zł sztuka x 10 = 250, proste odcinki rurek - zapasy własne lub wykup rury ze złomowiska- 10-20zł. Jak na niezbędny element układanki koszt poniżej 500zł to spoko opcja.
Ale nie po to tu przyśliście- druga strona to maxymalny drut.
Najpierw flansze. Mozecie zaszaleć i wykosztować sie 50zł na najtańsze flansze od gościa z OLX którego ktoś wrzucał niedawno na grupie.
Jak jesteście odpowiednio zatwardziali i zawzięci to dacie rade to zrobić wietrarką stołową, szlifierką i pilnikami. Nakład pracy jest ogromny ,ale koszt praktycznie zerowy. Za gruby kawał stali na złomowisku dacie 10zł lub piwo. Można też:
uciąć flansze ze starego kolektora i wspawać ponownie. Tutaj mam małe zastrzeżenia, ponieważ to element odlewany, zawsze mówi sie że kolektor jest żeliwny. A żeliwo jest upierdliwe i wymaga specjalnych metod spawania. Ale jak sami pewnie wiecie ta taktyka zazwyczaj działa, raczej nie ma problemu z wytrzymałością. Może grubość robi swoje. Dalej nie wiem jak to jest, jeszcze ktoś mi kiedyś wspominał że staliwo i żeliwo to co innego. Kolektory z K11 pękają na łaczeniu 4-1 wiec przy dobrych wiatrach wysępicie pęknięty za 20zł lub czteropak. Flansze już mamy, teraz rurki. Nie będziemy przesadzać i skupimy sie na kolektorze typu log (ang. "kłoda") i teraz uwaga- jeżeli macie w garażu jakieś rurki gazowe to dokupujecie do tego DWA kolana hamburskie do spawania (te bez gwintu) za 7zł sztuka... i już praktycznie macie kolektor! Typ log ma gorsze przepływy, ale działa. Fabrycznie prawie wszystkie auta mają taki kolektor ze wzgledu na niskie koszty produkcji. Pospawanie tego to już kosmetyka. Ewentualnie może troche problemu przysporzyć robienie dziurki na boku okrągłej rurki (wlot do turbo) ale da sie to zrobić nawet wiertarką, pilnikiem i odpowiednią dozą cierpliwości.
6a. Nie wiem czy wiecie ale kolektor powinien być splanowany po spawaniu. [brak] Oczywiście gdy mamy kopyto to odchyłki będą minimalne, no ale WG SZTUKI powinno być. Gdy robicie na glanc, jakiegoś barana za 1500zł to warto o tym pamiętać (choć za tą cene to moze będzie wliczone) Mojego? Oczywiście że nie splanowałem 😛 tutaj działa "to że coś robie na odpier*ol to nie znaczy, że nie wiem jak to ma być zrobione" 😛
7. rurki wodne chłodzenia turbo [zapasy własne +60zł]
mamy w końcu element z kategorii "rzeczy które ignorujemy". Robiłem to 3 dni, także warto o tym wspomnieć. Naturalnym kandydatem na źródło chodzenia wydaje sie być dopływ chłodziwa do przepustnicy. I tak wszyscy robimy Bypass tego ustrojstwa. Jednak- ten układ znajduje sie od tyłu silnika. Musimy pociagnąć wode na przód auta. I tu kolejny raz- można to zrobić porządnie (w moim przypadku takim pomysłem było dogięcie przewodu miedzianego w jednym kawałku i dwie złączki gumowe na końcach), a można tez zrobić mega na odwal czyli taki długi, 2m przewód gumowy. Dla mnie już poniżej granicy dopuszczalnego drutu. W sumie da sie to zrobić na gumowym żeby miało ręce i nogi ,ale na każdym centymetrze jest walka żeby ten przewód sie nie ocierał o nic. Wybrałem moim zdaniem lepszy sposób przy okazji używając co podrzuca mi los mechanika. Mam w robocie mnóstwo dziurawych przewodów z klimatyzacji dwustrefowej z traficów passenger. Idioci z Rene pociągneli te rurki zaraz za zgrzewem (podciagiem) progu, toteż gdy taki trafic pewnej firmy która buduje Mosty ze Stali przedziera sie przez teren budowy i zahaczy o coś brzuchem, to przewód jest w całości do wymiany. Starałem sie użyć jak najdłuższych fragmentów sztywnego przewodu tylko w newralgicznych punktach dając kolanka gumowe. Polecam pozyskiwać przewody gumowe na złomowiskach. Fabryczne zawsze są dużo lepsze niż aftermarket. Zamontowanie polskiego Fagumita to proszenie sie o wyciek.(A już całkiem na linii paliwowej!) Polecam przewody z Merców i BMW- są charakterystyczne, jakby karbowane/pikowane. Do tego w dwóch miejscach warto przyczepić przewody do silnika żeby nie wpadały w drgania. Przy chłodzeniu popełniłem też chyba najgłupszy wydatek tej budowy- chcąc już odpalić auto tego dnia chciałem skręcić linie wodne "na zicher". Wymagało to dokupienia cybancikow z nierdzewki żeby nie robić dwa razy. Pech chciał, ze nierdzewne były tylko w Castoramie. A Castorama skapnęła sie, ze w pandemii wszyscy robią remonty i wszystko wtedy zdrożało. Całe chłodzenie turbiny kosztowało mnie 0zł. Ale za cybanty na skręcenie tych przewodów dałem 60zł. Pośpiech nie popłaca :E
8.Wydech. [póki co zero zł] Podejrzewam że jeżeli bierzecie sie za turbo to macie już jakiś sportowy wydech. To bardzo dobrze bo wtedy nie wliczacie ceny układu wydechowego do kosztów uturbiania. Średnica 2" w zupełności wystarczy. Musicie jedynie uspawać downpipe, czyli fragment rury który połączy turbine z resztą układu. Jeżeli nie macie sportowego wydechu, to koszt może być spory. Zdradze wam mały sekret przy okazji, już kiedyś pisałem o tym przy pytaniach o 4-2-1. Rura wydechowa z Citroena C3 Picasso HDi ma 2" średnicy, jest z kwasówki (tej takiej złotawej, bardzo dobra jakość) i ma praktycznie identyczne gięcia jak w micrze. Rury można użyć od stabilizatora przedniego aż do tylnej belki, czyli prawie 70% układu. Za taką rure dałem 50zł u rozbieraczy anglików na taile (słownie: pięćdziesiąt złotych)
A ja? dalej mam setup testowy który wykonałem tylko żeby spaliny nie leciały do kabiny w trakcie pierwszych jazd. Jest mega głośny, no i nie powinien być skierowany na chodnik (na prawy bok pojazdu). Dowód leci z miejsca. Co ciekawe z tych testów coś wynikło, bo z takim wydechem fajnie słychać co sie dzieje. np. moge usłyszeć jak turbo "spooluje" czyli kiedy sie rozkręca, kiedy zaczyna bić boost, ile wyhamowuje w trakcie zmian biegu, a nawet kiedy wtryski przestają podawać przy hamowaniu silnikiem. Do pary ze wskaźnikami (o nich później) taki głupi zdawało by sie prosty kawałek rury daje mase danych nt. działania i zachowania układu który właśnie zbudowaliśmy.
9. podpórki, mocowania turbiny [zero zł, zapasy własne]. Coś o czym pewnie żaden z was nie pomyślał. Przyda sie przynajmniej jedno sztywne mocowanie turbiny z blokiem silnika. Już same różnice temperatur dają kolektorowi w kość i jeżeli zostawicie turbo wiszące tylko na nim, to możecie znacznie skrócić jego żywotność. Szybciej popęka.
10. dolot do turbo i filtr powietrza. [póki co zero zł] Coś czego dalej nie mam i troche spędza mi sen z powiek. W skrócie- będe miał rure do filtra w kształcie szyi łabędzia. Jako że silnik jest na wykończeniu, to na razie... dałem siatke na wlot turbo jak driftery żeby mi nie wciągał nic grubego i nie zakończył zabawy przedwcześnie. Nie mam ani filtra ani rury dolotowej. Wrażenia akustyczne sa nie do podrobienia. Jak to młodzież mówi- yolo.
11. wężyk zasilający turbine olejem. [120zł] tutaj nie ma miejsca na półśrodki. Ponoć ludzie robią to z przewodów hamulcowych, tych zakuwanych, gumowych... niby wytrzymuje ,ale dusza na ramieniu. Trzeba dać zakuć porządny przewód w oplocie konkretnie pod nasze turbo. Pamietajcie aby dobrze zmierzyć i dać przewodowy troche luzu. U mnie jest na styk. Koszt z tego co pamietam to ok 80-120zł.
12. przewód spływu do miski. [zero zł, zapasy własne] "Miało być profi jak nigdy a wyszedł drut jak zawsze". Chciałem nie musieć używać na spływie przewodu gumowego, bo praktycznie zawsze prędzej czy późnie sparcieje i będzie ciec. Miałem sporo tych śmiesznych, harmonijkowych, sztywnych rurek z różnych spływów,EGR-ów itp. Tego świństwa nie da sie spawać. Z tą wiedzą i tak spróbowałem i ten fragment permamentnie cieknie 😛 Do poprawki!
13. Króciec spływowy w misce. [zero zl, zpasy własne] tutaj ważna sprawa- ściągaliście już kiedyś miske w K11? Masakra! Nie pamiętam z czym sie tak mordowałem ,ale chyba z płytą osłaniającą sprzegło... aha, chyba warga miski zachodzi za tą płytę... a tej płyty nie dało sie wyciągnąć, nie pamiętam czemu... tak czy owak namordowałem sie jak głupi.
Pamiętajcie żeby króciec "wlatywał" nieco w kierunku wału korbowego w głąb miski. Gdy olej bedzie chlustać w trakcie jazdy nie będzie zatykał spływu. Można dać sobie rade bez spawania- wiercąc dziurke i wkręcając króciec z kontrą. Z tym że ściana miski chyba nie jest idealnie w pionie- należy sprawdzić czy taki krócieć nie bedzie patrzał "pod góre", bo nie chcemy upośledzać spływu oleju do miski.
Nie należy robić spływu bez ściagania miski. Musicie widzieć co robocie po stronie wewnątrz miski. Z umiejscowieniem najlepiej celować w czop główny wału między 2 i 3 cylindrem.
Peryferia nie będące elementami kitu
A.upgrade układu paliwowego:
a. większe wtryski [50zł] i przesiadka na kolektor poliftowy [100zl] Użyłem 218cc z QG18. Kolektor z dowolnego coilpacka. O tych perypetiach w następnym odcinku. Wtryski należy pruć z wtyczkami, bo polift ma inną!
b.wieksza pompa [póki co 50zł]- dalej mam seryjną co nieco powstrzymuje moją nogę. Czeka pompa z Probe która powinna mieć 180l/h. Cały czas zastanawiam sie czy pompy sportowe typu Bosch 044 lub walbro 225l/h mają sens, bo przez większość czasu będą lały ogromne ilości paliwa z którego większość wróci przelewem nazot do baku...
c. urządzenie mechanicznie zwiększajace dawke paliwa [300zł]- ten mój mały, oldschoolowy sekret, którego wam nie zdradze 😛 Dałem za to 300zł. Kolejny raz powiem- w dobie taniej elektroniki moja droga jest troche bez sensu i mam tego świadomość. Ale tutaj bede mógł ustawić wszystko sam. A mape zrobić, czy nawet tylko podpiąć piggybacka niekoniecznie (ale ucze sie wytrwale). Prędzej czy później bede musiał sie przesiąść na Piggybacka, to jest pewnie i wiem o tym. Troche żałuje, że nie wziąłem tego ECUmastera ktorego wystawiał Maciej jakiś czas temu...
B. Dodatkowe zegary [chyba 280zł za 5szt]
o zegarach będzie później. jedne potrzebne inne mniej. Ale nie wyobrażam sobie garażowego uturbiania bez jakiejkolwiek, chociażby chińsko-aliexpresowo niedokładnej wiedzy co sie dzieje z silnikiem
C. Przejściówka przepustnicy + przeróbka linki gazu. [zero zl, zapasy własne] Przez to cholerstwo miałem chyba ze 4 miechy przestoju. Nie dlatego ,że trudna sprawa, tylko że nie chciało mi sie tego zrobić 😛. Więcej o tym później. Wazny element jeżeli w przedlifcie przesiadacie sie na listwe paliwową topfeed. Przy okazji rozwiązuje problem upierdliwego zawora wolnych obrotów opierajacego sie o listwe
D. bits and pieces [?] tu jest bardzo ciekawy punkt czyli suma wszystkich pierdołek które musiałem dokupić, a nie są stricte elementem żadnego z podzespołów i sie o nich zapomina. Np. kątownik z casto który został podpórką intercoolera, pręty gwintowane, śrubki, nakrętki, mocowania kabli, przewody gumowe do wastegate, blowoffa....
Nawet nie wiem jak to oszacować, wydaje mi sie że na to poszło ok 200-400zł
E. Relokacja alternatora [?] to nie jest niezbędna operacja, ale u mnie konieczna ze względu na low mount turbo. Możecie to też zobaczyć u Gizfaba- dzięki tej przeróbce robi sie więcej miejsca na turbo
sorry za ewentualne błędy i interpunkcję. Przelecialem co podkreślone, wrzucam wam do czytania i zaczynam prace nad kolejnym odcinkiem.
Pozdrowienia!
Obrazek


https://www.facebook.com/MicraMachine/
Górnośląski Microwy Konglomerat. Części ze złomu, modyfikacje,blacharka,laminaty,tylko K11.Bo Micra skończyła sie na K11.

AdamPay1
nowy na forum
Posty: 28
Rejestracja: 2020-05-02, 12:38

Re: Czy uturbianie mikry w garażu to dobry pomysł i dlaczego NIE? (DRUT TURBO)

Post autor: AdamPay1 » 2022-05-04, 14:43

Przeczytałem i jestem z Ciebie dumny!

nanab
wiem o czym pisze
Posty: 77
Rejestracja: 2017-04-09, 22:21
Lokalizacja: Bydgoszcz

Re: Czy uturbianie mikry w garażu to dobry pomysł i dlaczego NIE? (DRUT TURBO)

Post autor: nanab » 2022-05-16, 18:51

Matiz pisze:
2022-04-25, 20:34
Zeby zamknąć ten wstęp klamrą- NIE, to nie wygląda tak w tych programach i na speedhunters.
To tak wygląda, kupujesz częsci w formie klocków do skrecenia i skrecasz. Tylko takie klocki kosztują więcej niż budżet normalnego garażowca.
Matiz pisze:
2022-04-25, 20:34
Musisz wiedzieć że wydech nie może lecieć zaraz koło "dupki" alternatora, bo temperatura stopi Ci regulator napięcia.
Mam tak fabrycznie, alternator jeździł tak 20 lat zanim padł. Poza tym na kolektor idzie izolacja, chociażby druciarska, z wełny skalnej i tacek do grilla albo z blachy z form do ciast.
Matiz pisze:
2022-04-25, 20:34
Łączy sie to też poniekąd z innym zagadnieniem które już kiedyś troche podgryzałem i wspominałem. Moim zdaniem gdy chcesz robić takie projekty to musisz:
-nie mieć dziewczyny
-nie mieć dziecka
-najlepiej jeszcze mieszkać z rodzicami.
Może jeszcze jestem za młody na takie życiowe rady, ale moim zdaniem utopienie łap w taką fuchę gdy dziewczyna pyta sie gdzie jesteś/ dzieciu pyta sie gdzie jest tatuś, to krzywda wyrządzana drugiej osobie. W długoterminowym rozrachunku (a takie projekty mają tendencje do rozwlekania sie w nieskończoność) doprowadzi do sytuacji, że prócz stresów związanych z problemami z uturbianiem dojdą problemy ze związkiem.
Jak mają być problemy ze związkiem przez fakt posiadania hobby i nie siedzenia w domu 24/7 to nie wiem jaki sens ma taki związek. Parę godzin w garażu to nie wyjazd na rok na drugi koniec świata.
Matiz pisze:
2022-04-25, 20:34
Jest to stage zero, czyli auto ma sie toczyć do pracy iz powrotem i ledwo co dmuchać, bo układ paliwowy nie wydala. W sumie wyszło stage zero+, bo da sie jeździć z boostem pomimo seryjnej pompy paliwa ,ale to juz jest granica wydolności układu.
Akurat nie wiem jak w micra, ale we większości samochodów pompa ma taki zapas wydajności, że jest ostatnią rzeczą do zmiany. U siebie takim owczym pędem idąc za rada internetowych ekspertów wstawiłem pompę z 3x mocniejszego samochodu, a okazało się, że wg katalogu wydajność jest (prawie-różnica może 5-10l/h) ta sama, a wydajność fabrycznej spokojnie wystarcza ze sporym marginesem na planowaną moc(wzrost o 100% względem serii).
Matiz pisze:
2022-04-25, 20:34
Zmierzam do tego, iż wielokrotnie czytałem ze turbiny z małych diesli NIE nadają sie do uturbiania benzyniaków. Pamiętajcie, że produkcja rdzenia turbiny to bardzo zegarmistrzowska robota i raczej nikt nie robi to niewiadomo jak wielkiego zapasu materiałowego. Bo i nie ma jak- to element który musi być wylajtowany do granic rozsądku, bo jego zbytnia solidność wpływa negatywnie na działanie urządzenia.
Co nie przeszkadza zrobić im pól miliona w klekocie, a potem jeździć w takim projekcie aż korba wyjdzie bokiem albo samochód się zawinie na drzewie.
Matiz pisze:
2022-04-25, 20:34
To kolejna czerwona lampka która sie oświeciła. Mała turbawka ma to do siebie że wstaje bardzo szybko (nisko). Niby fajnie mieć boosta od samego dołu. Jednak jest jeden powazny problem- układ korbowo tłokowy benzyniaka (tymbardziej seryjny!) nie jest przystosowany do takiego obciążenia od niskich obrotów.
Zakładając turbo zwiększasz wysilenie silnika, taki jest cel, a nie niechciany skutek uboczny. Poza tym silnik (każdy) zniesie lepiej xxxNm przy np 2000rpm niż taki sam moment przy 4000rpm. No i zawsze można sobie po prostu ustawić niższe doładowanie w jakimstam zakresie obrotów.
Matiz pisze:
2022-04-25, 20:34
Po pierwsze dawca był benzyniakiem, czyli ktoś w trakcie projektowania przewidział gonienie silnika w okolice 8000rpm.
Turbina jest zasilana spalinami a nie z wału, ona nie wie z jaką prędkością kreci się wał i nie robi jej to różnicy. Ona widzi tylko ciśnienie i objętość spalin.
Matiz pisze:
2022-04-25, 20:34
Dodatkowo brak konieczności kombinowania z dokładaniem chłodnicy oleju, której wybitnie nie chce mieć w aucie ze względu na strach przed rozszczelnieniem układu i zatarcie silnika przez głupie uszkodzenie przewodu.
Nieważne jaką masz turbinę, to wypadałoby dodać chłodnicę oleju. A strach że się chłodnica rozszczelni.. Już bardziej bałbym się, że się bak rozszczelni, wytryśnie do kabiny 50l benzyny i zapali to jednocześnie blokując i ryglując drzwi. Albo że pękną przewody hamulcowe i zatnie się gaz zaraz przed ścianą jadąc 200km/h. Nawet jeśli by ktoś urwał chłodnice, to wystarczy wyłączyć silnik jak czujniki wykryją problemy z olejem i się nie zatrze.
Matiz pisze:
2022-04-25, 20:34
prawie każda ma setup top mount, czyli turbina nad kolektorem wydechowym, prawie dotyka maski.
Ja nie za bardzo opcjonowałem za tym- nie dość że bedzie wypalać lakier maski to podnosi środek ciężkości auta (oraz minimalnie wysuwa do przodu).
To ile waży ten samochód, że przeniesienie 3kg 30cm wyżej zauważalnie zmienia ść? :D
Matiz pisze:
2022-04-25, 20:34
ciąć flansze ze starego kolektora i wspawać ponownie. Tutaj mam małe zastrzeżenia, ponieważ to element odlewany, zawsze mówi sie że kolektor jest żeliwny. A żeliwo jest upierdliwe i wymaga specjalnych metod spawania.
To zależy jakie żeliwo i w jakiej jakości. Kolektory spawa się normalnie jak stal, nie ma problemów. Kolanka hamburskie do spawania tez są z żeliwa
Matiz pisze:
2022-04-25, 20:34
11. wężyk zasilający turbine olejem. [120zł] tutaj nie ma miejsca na półśrodki. Ponoć ludzie robią to z przewodów hamulcowych, tych zakuwanych, gumowych... niby wytrzymuje ,ale dusza na ramieniu. Trzeba dać zakuć porządny przewód w oplocie konkretnie pod nasze turbo.
Jest miejsce-miedziany przewód hamulcowy, wytrzyma ciśnienia i temperatury dużo większe niż jakikolwiek supertuningowy teflonogumostalowooplotowy wynalazek za kupę kasy. I kosztuje 5zł. Nie wspomniałeś tez o restryktorze, a to istotny temat.

ODPOWIEDZ

Wróć do „Zrób To Sam”